poniedziałek, 25 września 2017

88. Jesienne inspiracje

Dzień dobry!

Nadeszła jesień! Jak te dni szybko uciekają! Za oknem zaczyna się robić się szaro i pochmurno. Jednak jesień zaskakuje nas swoją ogromną paletą kolorów, co właśnie lubię najbardziej! Jednak dni stają się coraz krótsze, a to oznacza - więcej czasu na szydełko.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi znaleziskami oraz pomysłami na jesienne projekty szydełkowe.

Często wpadam na różne strony i zbieram schematy. Niektóre sama wykorzystuję, a niektóre po prostu sobie leżakują. W związku z tym pomyślałam - dodam wpis i może komuś z was akurat coś przypadnie do gustu.

Jak wiadomo jesień kojarzy się z kolorami, jarzębiną, kasztanami oraz przede wszystkim spadającymi liśćmi. Dlatego pierwszy wzór, który dodam będą to właśnie szydełkowe listki.

Listki te znalazłam na blogu https://intheyarngarden.blogspot.de/
Znajduje się tam też opis wykonania po angielsku oraz schemat. Schemat znajduje się też na pintereście.



Kolejną moją jesienną propozycją jest serwetka, która przypomina mi kształty liści.

Czyż nie jest ona piękna?



Cudowna chusta w kształcie liścia! Nawet nie podejrzewałam, że można takie cudo zrobić!
Niestety nie umię dodać zdjęcia z chusty, gdyż wyświetla mi się wciąż jakiś błąd.
Ale możecie ją podejrzeć na tej stronie
Wzór jest oczywiście do pobrania na raverly, niestety płatny.

Kolejna wersja ciekawego liścia!



Haloweenowe ocieplacze na kubek, wpadły mi w oko :)


A te żołędzie? Jak wam się podobają?


I na koniec powszechnie znany listek

Wszystkie zdjęcia zapożyczone są z internetu, znalezione na pinterest


Niektóre schematy zapewne sama wykorzystam, a które dokładnie, przekonacie się zapewne wkrótce!

Pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnych, twórczych jesiennych wieczorów z szydełkiem w ręku!
Do następnego,
Klaudia

sobota, 23 września 2017

87. Czy wiesz czym różni się pęczek od popcornu?

Dzień dobry!

Idąc za ciosem, czyli patrząc na ostatni wpis podstaw szydełkowania pomyślałam, że rozwieje wątpliwości osób, które mają problem z rozróżnieniem czym jest słupek popcornowy a czym słupek pęczkowy.

W schematach często widzimy takie oznaczenia:



Słupek popcornowy wykonujemy w ten sposób:
w jedno miejsce wykonujemy 5 zwykłych słupków, wyciągamy szydełko z ostatniego słupka, wkłuwamy się w główkę (oczko) pierwszego słupka, następnie w oczko naszego ostatniego, czyli piątego słupka, wykonujemy narzut i robimy oczko ścisłe, a następnie jedno oczko łańcuszka.

Natomiast słupek zwany pęczkiem zazwyczaj ma takie oznaczenie:


Pęczek różni się tym od popcornu, że wykonujemy go następująco:
narzut, wbijamy się we wskazane (zazwyczaj) oczko łańcuszka poprzedniego rzędu, wyciągamy do słupka - ale go nie wykańczamy, znów narzut, wbicie się w to samo miejsce poprzedniego rzędu i przeciągnięcie do słupka - znów nie wykańczamy, jeszcze raz wykonujemy narzut, wbijamy się w to samo miejsce poprzedniego rzędu, wyciągnięcie - w yej chwili na szydełku powinniśmy mieć 7 nawinięć, przeciągamy przez 6 nawinięć, następnie przez 2, które znów znajdują się na szydełku oraz na koniec robimy oczko łańcuszka.

Wiem, że dla niektórych z was może to być "masło maślane", dlatego postaram się zobrazować to w filmiku.
Myślę, że w ten sposób pokażę wam lepiej różnicę między popcornem a pęczkiem.

Jak wykonać pęczek


Jak zrobić popcorn


Mam nadzieję, że pomogłam chociaż komuś rozwiać swoje wątpliwości, co do powyższych zagadnień. Jeśli posłużyłam radą, miło będzie, gdy mi o tym powiesz w swoim komentarzu.

Za wszelkie miłe słowa i pozostawione ślady serdecznie dziękuję.

Pozdrawiam i do następnego,
Klaudia

środa, 20 września 2017

86. Trochę z podstaw, czyli oznaczenia w schematach szydełkowych

Dobry wieczór!

Szydełkując dzisiaj serwetkę wpadłam na pomysł postu na bloga, a mianowicie na opisanie podstaw szydełkowania.

Odwiedzając różne grupy zauważyłam, że niektóre osoby mają czasami problemy z rozszyfrowaniem schematów. Stąd mój pomysł na to, aby nieco tą tematykę przybliżyć.

Przeważnie osoby początkujące, widząc schemat dostaje przerażenia i rezygnuje z wykonywania robótki. A jednak czytanie schematów nie jest wcale takie trudne. Wystarczy znać tylko poszczególne oznaczenia. Choć zdarzyło mi się spotkać z sytuacjami, gdzie doświadczone szydełkowiczki nie potrafiły sobie poradzić z niektórymi symbolami.

Często również zdarza się, że poszczególne elementy schematu różnią się oznaczeniami. Zależy to od tego, z jakiego źródła korzystamy. Czy jest to gazeta, czy książka, czy też schemat znaleziony w internecie.

Najprostszą drogą to rozszyfrowania schematu jest znalezienie jego legendy. Czasopisma, jak i książki zazwyczaj do każdego schematu dołączają legendę oraz opis wykonania robótki. Oczywiście w różnych wersjach językowych, poszczególne symbole mogą się różnić. Ale na to poświęcę osobny post.

Podstawowe oznaczenia szydełkowe, występujące zazwyczaj w schematach:


Opracowałam tu oznaczenia, które mi akurat przyszły w tej chwili do głowy. Są to podstawowe symbole spotykane w schematach.

W czasopismach możemy spotkać się z takimi oznaczeniami:


Te objaśnienia pochodzą z czasopisma "Sabrina Robótki nr 3/2015"

Te natomiast z "Robótki ręczne nr 5-6/2016"

A te z "Dekoratives Häkeln Nr 128"

Jak widzicie w różnych czasopismach i w różnych językach niektóre oznaczenia różnią się od siebie. Jednak zazwyczaj są w zasadzie do siebie podobne, przynajmniej te podstawowe symbole, które stosujemy praktycznie w każdej robótce. Przeważnie do każdego schematu jest dodawana legenda, w której widzimy, jak dany symbol/oznaczenie powinno być wykonane. A zarazem opisane, jak go wykonać.

 Ja osobiście najlepiej lubię wykonywać z niemieckich gazetek, gdyż schematy oraz opisy wykonania są dla mnie tam bardzo przejrzyste. A Wy z czego lubicie korzystać podczas tworzenia?

Oczywiście polskie wersje też lubię, ale jednak mam do nich ograniczony dostęp. Zaopatruję się w nie tylko, gdy jestem w Polsce na urlopie.

Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam symbolikę szydełkową. Jeśli macie jakieś spostrzeżenia lub czegoś u mnie zabrakło, a wy to znacie, chętnie się dowiem. Piszcie śmiało swoje uwagi w komentarzach.

Jeśli mój wpis był przydatny chociaż dla jednej osoby, będę ogromnie szczęśliwa.

Na wszelkie wątpliwości oraz pytania chętnie odpowiem.

Pozdrawiam cieplutko i do następnego,
Klaudia 

wtorek, 19 września 2017

85. Czapka pęczkowa, damska oraz dziecięca, a także coś nowego

Dzień dobry!

Lato już się kończy, widać to dokładnie za naszymi oknami. U mnie niestety codziennie jest deszczowo, szaro i chłodno, dlatego postanowiłam zrobić dla siebie czapkę. Tak! W tym roku rozpoczęłam od wykonania czapki dla samej siebie, gdyż zawsze wszystkim zrobię, a na moją zabraknie przeważnie czasu lub rozpocznę całkiem coś innego. Wtedy czapka staje się mniej ważna.

Tym razem chcę pokazać czapkę, którą wykonałam metodą pęczków.
Jest to bardzo łatwy wzór w zasadzie i przyjemnie się go szydełkuje. 


Jako, że nie mam żadnego manekina, prezentuję tę czapkę na samej sobie :)



Pierwsze zdjęcie wykonałam z lampą, co zresztą widać; światło się rozproszyło, ale daje to, według mnie, bardzo fajne efekt.


Czapka w zbliżeniu :)


Moja czapka ma obwód 54cm, ale można ją zakładać od rozmiaru 52-56. Wzór jest na tyle podatny, że się delikatnie rozciąga. 
Wykonałam ją szydełkiem Crelando w rozmiarze 4.0 mm. Natomiast ściągacz szydełkiem o rozmiarze 3.0 mm.
Włóczka Red Heart Lisa.

Czapka na tyle mi się spodobała, że postanowiłam do niej zrobić komin, aby mieć ładny komplecik. Oczywiście też wzorem pęczków. Myślę, że już wkrótce będę mogła się nim pochwalić.

Podczas tworzenia komina wpadłam na pomysł, aby zrobić filmik instruktażowy. Czyli jak taką czapkę wykonać. Kilka dni nad tym myślałam. Jak to ogarnąć, czym nagrać film i w jaki sposób. Przejrzałam funkcje mojego smartfon'a i okazało się, że mam w nim kamerkę, która ma funkcje nagrywania w jakości full HD. Dlatego postanowiłam sfilmować wykonywanie takiej czapki. Mam nadzieję, że mój pierwszy filmik wyszedł w miarę dobrze. Ja sama, jak na swój pierwszy raz jestem bardzo zadowolona. 
Zatem podczas filmowania powstała druga czapka, tą samą metodą. Jednak różni się ona o tyle od pierwszego modelu, gdyż jest wykonana dla dziecka, a dokładnie dziewczynki.


Czapkę w wersji dzięcięcej wykonałam również szydełkiem 4.0 mm oraz 3.0 mm.


Włóczka Red Heart Lisa - fiolet oraz róż.


A do pomponika dodałam jeszcze kolor biały.

Czapka w wersji dziecięcej jest zrobiona na obwód głowy 51-52 cm. Natomiast wersja dorosła na obwód 54-55 cm.

Bardzo podoba mi się ten wzór i myślę, że będę go częściej stosować. Podczas tworzenia pomyślałam, że ładniej będzie wyglądać z pomponikiem. I taki też do niej zrobiłam. Myślę, że czapka jest bardzo dziewczęca. Gdyby zastosować odcienie szarości i czerni, można by wykorzystać ten wzór zarówno dla chłopca.

Z radością podaje link do pierwszej części tutorialu, jak wykonać taką czapkę.

Część 1


Część 2




Jeśli spodobał Wam się filmik, bardzo proszę o kciuka w górę :)
Za wszelkie rady, komentarze i miłe słowa, bardzo dziękuję.

No i na koniec kilka danych technicznych
Czapka damska
Czas wykonania: 2 godziny 30 minut
Długość zużytej włóczki około 170m

Czapka dzięcięca
Czas wykonania: 2 godziny 30 minut (nie doliczam czasu nagrywania filmiku)
Długość zużytej włóczki około 160m

Czas, który poświęciłam szydełku: 48 dni 16h i 5min

Tyle kilometrów już zużyłam razem: 27km i 414m

Pozdrawiam serdecznie! Dziękuje za ostatnie miłe komentarze.
Klaudia

środa, 6 września 2017

84. Kwiatowa serwetka

Hejka!

Oj, nadgoniłam! Jednak nie dokończyłam starych projektów, a wykonałam nowy. Oczywiście wyskoczyło to z nienacka. Umówiłam się z koleżanką na kawę, która miała dla mnie kilka kosmetyków. Nie chciała za nie pieniędzy, więc postanowiłam, jako moje dziękuje, wykonać dla niej szydełkową serwetkę. Prezent został dzisiaj dostarczony, zatem mogę już ją przedstawić na blogu. Może kogoś zainspiruje do wykonania takiego modelu.


Serwetkę robiło się bardzo przyjemnie. Wzór bardzo powtarzalny, więc nie trzeba ciągle patrzeć na schemat. Myślę, że nawet początkujący szydełkowicz poradziłby sobie z tym modelem.
W razie chęci posiadania owego schematu proszę o wiadomości na e-mail :)


Schemat pochodzi z "Dekoratives Häkeln nr 135"


Wykonałam ją kordonkiem Magic NO. 8 w kolorze fioletowym oraz szydełkiem Addi 1,5mm.
Średnica - 45cm.


A tak ją poskładałam, aby podarować w prezencie. Najbardziej cieszę się, że moje wykonanie podobało się osobie, która ją dostała :)


Czas wykonania: 7 godzin 30 minut
Długość zużytego kordonka około 350m

Czas, który poświęciłam szydełku: 48 dni 11h i 5min

Tyle kilometrów już zużyłam razem: 27km i 84m

Pozdrawiam serdecznie! Dziękuje za ostatnie miłe komentarze.
Klaudia

poniedziałek, 4 września 2017

83. Mały delfinek

Hejka.

Jak zwykle dawno nic nie pisałam. Jednak zabrałam się za dokańczanie rozpoczętych projektów. I tak jednym z nich jest delfinek, który w końcu już wisi na ścianie.
Bardzo spodobał mi się haft krzyżykowy i na pewno wykonam nim jeszcze sporo rzeczy. Oczywiście pomiędzy haftowaniem również szydełkuje, ale jeszcze do tego wszystkiego odkryłam nową pasję, ale o tym to może kiedy indziej.
W każdym razie na wszystkie rozpoczęte projekty zejdzie mi jeszcze trochę czasu, ale myślę, że będę już z nimi pojawiać się systematycznie. Strasznie mnie już denerwują te rozgrzebane robótki.
Doba mogłaby trwać dłużej :)

Ten haft dostałam od mojej korespondentki listowej wraz z kompletem mulin. Można go zakupić tutaj. Pierwszy raz spotkałam się z tymi mulinami, które dostałam. Nazywają się GT. Szczerze powiem, że sama bym ich nie kupiła. Strasznie się plątały. No ale jak to się mówi. darowanemu koniowi...
Cieszę się, że nareszcie coś ukończyłam, i że zdobi moją ścianę.
Starszy syn już się pytał, czy mogę zawiesić delfinka w jego pokoju. No pewnie! skoro mu się podoba. Muszę tylko śmignąć do garażu po gwóźdź :)



Niestety nie wiem jakiej kanwy użyłam. Gobelinek na swojej stronie też tego nie podaje, jak to dokładnie kanwa. A bynajmniej nie mogłam sprawdzić w tym momencie, gdyż strony chwilowo niedostępna.

Do wyhaftowania tego obrazka użyłam, jak już wspomniałam, mulin GT składających się z czterech nitek. Dość duże były krateczki na kanwie. Po próbie 3 nitkami były prześwity, dlatego wykonałam czteroma.

Za wszelkie wskazówki oraz rady będę ogromnie wdzięczna.

A teraz chciałabym Wam jeszcze przy okazji dołączyć moją recenzję przeczytanej niedawno książki. Jakoś tak mnie natchnęło na przemyślenia z nią związane, iż postanowiłam to opisać.


Od sagi "Zmierzch" mam pewien sentyment do Stephanie Meyer, dlatego zaciekawiła mnie jej kolejna książka, którą przeczytałam z ogromną radością i ciekawością.


 "Powiedzmy, że ma na imię Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki - pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy. Alex zajmowała się przygotowywaniem substancji pomagających śledczym wydobywać informacje od podejrzanych. Określenie "nowoczesne metody tortur" byłoby w tym przypadku nie na miejscu.

Po zamachu na życie Alex, w którym ginie jej przyjaciel i zarazem współpracownik, kobieta zaczyna się ukrywać. Po kilku latach zgłasza się do niej kolega z departamentu, powierzając jej kolejne zadanie. Czy to zasadzka, czy też rzeczywiście pd wyjątkowych umiejętności Alex zależy życie wielu ludzi? Postanawia zaryzykować i zgodnie z otrzymanymi wytycznymi porywa mężczyznę, który działając na zlecenie mafii narkotykowej, zamierza wywołać epidemię. Najbardziej wymyślne tortury nie pomagają jednak zmusić rzekomego przestępcy do zeznań - zupełnie jakby był niewinny... Alex zaczyna dostrzegać kolejne nieścisłości w przedstawionej historii. Instynkt podpowiada jej, że prawda może być zupełnie inna. Czy przeczucie jej nie myli?"

Główna bohaterka, nazwijmy ją Alex, bo tak aktualnie ma na imię, jest osobą, która prowadzi samotny tryb życia, przez co łatwiej jej jest ukrywać się przed swoimi byłymi zwierzchnikami. Jako była pracownica agencji rządowej i technik laboratoryjny wie zbyt wiele, choć nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Dlatego jej życie jest w niebezpieczeństwie.

Książka zawiera wiele interesujących opisów i zaskakujących zwrotów akcji. Trzyma w napięciu, przez co chce się ją czytać dalej. Niektóre sceny są tak skonstruowane, że można przewidzieć, co się wydarzy. Są też sceny bardzo drastyczne, których nie chciałabym widzieć na własne oczy. Jednak czytając niektóre opisy akcji miałam wrażenie, jakbym była sama w środku tej sceny. Bardzo realistycznie są opisane tortury, których nigdy nie chciałabym doświadczyć, nawet w najmniejszym stopniu - dobrze, że żyję w "normalnym" świecie. Pojawia się też wątek romansu, co jest bardzo interesującym urozmaicenie tej powieści. Polecam fanom tej autorki, jak i osobom, które lubią dreszczyk emocji.

Pozdrawiam i do następnego,
Klaudia


czwartek, 9 marca 2017

81. Moja pierwsza sukienka

Hejka!

Jakiś czas temu, szukając ciekawego wzoru na bieżnik z ananasami, natrafiłam w internecie na sukienkę. Tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam sama sobie zrobić. Uwielbiam motyw ananasów, więc dlaczego nie nosić go na sobie? Sukienkę wykonałam kordonkiem nowosolskim o grubości 50x4 oraz szydełkiem Addi 1,75 mm. Tak - cała sukienka jest zrobiona jednym rozmiarem szydełka. 


Moją inspiracją było wykonanie Joli, które możecie zobaczyć tutaj. Dzięki kilku wskazówkom, które napisała Jola w swoim poście odważyłam się złapać moje szydełko i zacząć po prostu tworzyć. Jak to zwykle mam w zwyczaju to znalazłam ją późnym wieczorem. Więc najpierw pół nocy zamiast spać to rozmyślałam, skąd, jak i gdzie zacząć. Jako, że nie tworzyłam nigdy sukienki, ani spódniczki, a nawet nie zrobiłam żadnej bluzeczki, to ta sukienka była dla mnie prawdziwym wyzwaniem.
I tak po swoich przemyśleniach i analizie doszłam do tego jak mam ją wykonać. Oczywiście była to metoda prób i błędów, ale myślę, że zakończona pełnym sukcesem. Gdyż ja sama jestem z mojego dzieła bardzo zadowolona i na pewno będę ją nosić.


Nie dorobiłam się jeszcze manekina żadnego, więc musiałam sama posłużyć za niego. Najgorsze jest to, że nie mam żadnej halki - gdyż w zasadzie mało kiedy zakładam sukienki. Chyba teraz to się zmieni. Także ubrałam pod spód to, co akurat mam w szafie, a mój mąż mnie "obfocił". Nawet on miał swój czynny udział :) I co byśmy kobitki bez tych chłopów zrobiły? hihi (to tak na marginesie).



Według schematu, i dokładnie tak jak napisała też Jola, dekolt wychodzi nieco mały. Jednak ja postanowiłam go nie zmieniać, z racji tego, że mam mały biust. Bałam się, że znów byłby bardzo wycięty. Jednak nawet przy takiej figurze, jaką ja posiadam można śmiało go powiększyć. Jak to zrobić za chwileczkę opiszę. Górę sukienki wykonałam według schematu zamieszczonego poniżej.


A dalszą część przerabiałam według tego schematu. Dokładniejszy opis wykonania zamieszczę pod zdjęciami. Musicie się uzbroić w cierpliwość :)





A tak prezentuje się na płaskiej powierzchni.


Sukienka jest już wyprana i wyprasowana. Teraz sobie czeka w szafie na odpowiednią okazję.
A właśnie - jak myślicie, czy nadaje się ona na pierwszą komunię świętą? Jestem mamą komunijnego dziecka :) Jestem ciekawa Waszych opinii :)

A teraz napiszę, jak ją zrobiłam. 
Jak to ja, nie umiałam się doliczyć od ilu oczek łańcuszka zacząć. Także zrobiłam kończącym się motkiem łańcuszek ze stu oczek i zostawiłam tak sobie leżeć. A do dalszego przerabiania wzięłam nowy motek kordonka. Ja to zawsze sobie utrudniam, więc najpierw przerobiłam sobie przód z lewej strony do 17 rzędu i doszłam do wniosku, że przecież nie doliczę się ile oczek zostawić na łańcuszku, aby przejść do prawej strony, także zaczęłam przerabiać tył. Powtarzając motyw doszłam do tego, że oczywiście oczek na łańcuszku mi braknie, więc ich dorobiłam, właśnie tym leżącym kończącym się motkiem. Gdy przerabiałam tył zauważyłam, że moje wcięcie na pachy jeszcze jest za wysoko, zatem tył przerobiłam do rzędu 21. Oczywiście łatwiej byłoby zacząć od tyłu, no ale ja to zawsze sobie życie lubię utrudniać. Kolejno przerobiłam prawą stronę do 17 rzędu, a od 18 połączyłam z lewą stroną, jak to jest widoczne na pierwszym schemacie. 
I tak powstał problem. Przecież jak od razu będę teraz jechać dookoła to sukienka będzie jeszcze za wąska. Zatem policzyłam, że muszę dodać po 1 motywie pod każdą pachą. Zatem połączyłam tył z przodem pod pachami łańcuszkami, składającymi się z 23 oczek.  I tak właśnie od rzędu 22 przerabiałam sukienkę dookoła. Powiem szczerze, że robótki szybko przybywa, no i przede wszystkim schemat łatwy do zapamiętania, bo to przecież ananaski. Sekwencja wciąż taka sama. 
Na pewno zastanawiacie się skąd wiedziałam, że sukienka będzie na mnie pasować. Co kilka rzędów mierzyłam ją na sobie. Co pozwalało mi stale na poprawki dotyczące szerokości, czy też długości. Pod linią biustu nie zmieniałam szydełka na mniejsze, aby zrobić wcięcie na talii, gdyż bałam się, że będzie później za wąska. Po prostu w miejscach, gdzie prze i za ananaskiem są trzy oczka łańcuszka, zmniejszyłam ich ilość do dwóch. Znów dochodząc do bioder wróciłam do przerabiania w tych miejscach po trzy oczka. No a dół to już standard. Gdy doszłam do odpowiedniej długości to każdy ananasek trzeba przerobić osobno. Ja sobie wykończyłam nieco inaczej, a mianowicie tak jak to bywa w serwetkach. Po dwa słupki łączone górą nad każdą stroną poszczególnego ananasa.
Myślę, że w miarę jasno opisałam, jak to cudeńko wykonać. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą.

No i teraz moje ulubione statystyki:

Czas wykonania: 41 godzin i 45 minut (25 luty - 9 marca 2017:))
Długość zużytego kordonka około 1200m na rozmiar 36/38

Czas, który poświęciłam szydełku: 48 dni 3h i 35min

Tyle kilometrów już zużyłam razem: 26km i 734m

Pozdrawiam serdecznie! Dziękuje za ostatnie miłe komentarze.
Klaudia

sobota, 4 marca 2017

80. Komplet podkładek na stół

Witam wieczorową porą. Dziś przychodzę z zestawem podkładek pod talerze, które wykonałam około tygodnia temu. Doczekały się w końcu usztywnienia i nadszedł czas, aby pokazać je światu :) 
U mnie dni ostatnio są pochmurne, wciąż pada deszcz, a przydałoby się już trochę wiosny, więc taka kolorystyka jak najbardziej wprowadza w wiosenny nastrój.

Do wykonania tego modelu użyłam:
- kordonka nowosolskiego 50x4 w kolorze seledynowym
- szydełka Addi 1,5 mm

Schemat pochodzi z czasopisma "Filethäkeln - leicht gemacht 4/2016"









W oryginale była to serwetka wykonana w kolorze brudnego różu. Wielkość odpowiadała jak najbardziej do zastosowania tego modelu jako podkładek. Średnica każdej z nich wyniosła 38cm, co pozwala nam na położenie talerza wraz ze sztućcami. Myślę, że taka kolorystyka ożywi każde wnętrze. Jak można zauważyć na zdjęciach bardzo pasuje do nowoczesnych wnętrz.

A na koniec troszkę moich statystyk.

Czas wykonania: 3 godziny/ sztuka czyli razem 12h
Długość zużytego kordonka około 530m na wszystkie podkładki

Czas, który poświęciłam szydełku: 46 dni 9h i 50min
Tyle kilometrów już zużyłam razem: 25km i 534m

Pozdrawiam serdecznie! Dziękuje za ostatnie miłe komentarze.
Klaudia

czwartek, 2 marca 2017

79. Mała dwukolorowa serwetka

Hejka :)
Dzisiaj przychodzę z małą serwetką, o której sama zapomniałam. Podarowałam ją mojej teściowej zaraz po zrobieniu i całkiem mi wyleciało z głowy, że ją robiłam. Kiedy wczoraj wzięłam się za porządkowanie zdjęć to mi właśnie "odnalazła" się w telefonie. 

Wzór serwetki jest bardzo prosty. Nie sprawia żadnych problemów nawet początkującym szydełkowiczom, jednak wymaga łączenia poprzez zmianę kolorów. Oczywiście można ją wykonać jednokolorową. Ja jednak zdecydowałam się na wersje w dwóch kolorach.

Myślę, że jest bardzo delikatna, przez co może być idealną ozdobą każdego stołu, czy też komody.

Do wykonania tego modelu użyłam:
- kordonka Gründl (brzoskwiniowy) oraz Cotton Filet (biały)
- szydełka Tulip 1.00mm
- schemat pochodzi z czasopisma "Filethäkeln - leicht gemacht 1/2017"


Średnica serwetki wychodzi około 20cm.



Jeśli ktoś byłby zainteresowany schematem zapraszam do kontaktu :)

Statystyka:
Czas wykonania: 3 godziny 30 minut
Długość zużytego kordonka około 30m

Czas, który poświęciłam szydełku: 45 dni 21h i 50min
Tyle kilometrów już zużyłam razem: 25km i 4m


W zeszłym roku pisałam, że pokażę kilka robótek, gdy już znajdą się na swoim miejscu. I dziś właśnie chciałabym się pochwalić. Ze swojej firanki jestem bardzo dumna, gdyż pasuje idealnie do mojej nowej kuchni. Myślę, że na pewno powstaną kolejne projekty, które ozdobią moje nowe wnętrze.




Tutaj już miałam możliwość krochmalenia i naciągnięcia jej tak jak powinna być naciągnięta. Jak dla mnie prezentuje się idealnie. Jestem nią naprawdę zachwycona. Ten model pokazywałam tutaj.

Swoje miejsce znalazł też ananasowy bieżnik, który przedstawiałam tutaj. A w moim nowym salonie prezentuje się następująco





A tak to pokażę jeszcze mój początek wiosny - pierwsze pomidorki już wykiełkowały i to zaledwie w tydzień od wysiewu.



Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia
Klaudia